🌛 Jestem Dla Niego Koleżanką Czy Kimś Więcej
Przyznaję, że chciałam to zrobić, ale facet nie wysyła mi jednoznacznych sygnałów i trochę nie wiem, czy jestem dla niej tylko kumpelą do wygadania, czy kimś więcej, trochę nie
Owoce pracy Stefano Lavariniego z reprezentacją Polski siatkarek są znane. Sam szkoleniowiec za to niechętnie mówi o sobie. Dla TVPSPORT.PL zrobił wyjątek. Opowiedział o rodzinnym mieście, miłości Włochów do siatkówki w latach 90., trenerze, który zmienił jego życie, pracoholizmie, momencie, w którym czuł się najszczęśliwszy w życiu i tym, co siatkówka potrafi
Zobacz 3 odpowiedzi na pytanie: Zakochałam się w chłopaku, ale dla niego jestem tylko koleżanką. Co zrobić żebym się mu spodobała i żeby chciał ze mną być?
Starałem się o tym nie myśleć, jednak… nie dało się. Zacząłem się zastanawiać, czy Iwona nadal jest dla mnie tylko zwykłą koleżanką, czy może kimś więcej. A jeśli tak, to fatalnie, bo z jej strony nie zauważałem żadnych sygnałów… Łamałem sobie tym głowę aż do powrotu Irka.
Czy to, że wymyślił iż w wakacje chciałby żebym z nim pojechała do rodzinnego domu to może znaczyć to, że jestem dla niego kimś więcej? 4 Odpowiedź przez Mirko_81 2014-03-16 02:32:10 Mirko_81
Dodatkowo, mózg nadal produkuje kortyzol i nawet kontakt z Tobą nie powodował poprawy nastroju, gorzej bo po każdym kontakcie bardziej odczuwał pogorszenie nastroju. Normalnym jest wtedy ucinanie kontaktu z kimś, kto powoduje pogorszenie nastroju i ucieczka przed tym kontaktem. Ty odbierasz to jako wrogość.
Minął tydzień, a jego decyzja się nie zmienia. Kiedy pytam czy mnie kocha, mówi, że kocha, ale co z tego, jeśli nie wierzy, że to wszystko może się zmienić. Że trzeba zbudować wszystko od początku, spróbować. Wyciągnęłam rękę, powiedziałam, że ja się zmienię dla niego, to nic nie dało.
Powodem pierwszego kontaktu z profesjonalistami ochrony zdrowia nie jest na ogół to, że pacjent dostrzega u siebie opisane powyżej cechy i że stanowią one dla niego problem. Osoby „z cechami paranoicznymi przyprowadzają do klinicysty inne osoby, a nie zgłaszają się oni sami” 2. Bodźcem do poszukiwania pomocy bywa więc na
Ja jestem wychowana w czasach gdzie matka zawsze mi wpajala że jak się już jest z jednym to do końca życia,myślę że w dzisiaj szych czasach większość Panów myśli tylko o jednym, chciałabym spotkać taka osobę z którą bym mogła przeżyć jeszcze wspaniałe dni wiedząc że jestem dla niego ważna. Pozdrawiam Aga
IMogK. zapytał(a) o 16:20 Czy jestem może dla niego kimś więcej niż koleżanka, przyjaciółka? Ostatnio bardzo zaprzyjaźniłam się z kolega z klasy, tak naprawde kiedys też się przyjaźniliśmy, ale coś się zepsuło.. Ale całe te wakacje spędziłam z nim, nie wiem nie oczekuje od niego niczego, bo jest moim kolega a nawet moge już powiedzieć że przyjacielem. Moge mu wszystko powiedzieć, i se go cenie, bo jest wychowany na naprawde rozsądnego chłopaka. wiem że kiedys był jaki był, w sosunku do mnie do innych (jak nasze stosunki się pogorszyły). Ale teraz widze, że jest całkiem inny, jak już mówiłam spędzilismy wakacje razem więc zdązyłam to zauwazyć. :) Ale już sama nie wiem co mam mysleć, bo nawet jak kiedys się przyjaźniliśmy to się tak nie zachowywał, ciagle się usmiecha, patrzy na mnie, bardzo często chce się spotykać, jak gramy w piłke zawsze chce być ze mną w drużynie, zawsze stara się mnie pocieszyć, nwm, być może normalnie się zachowuje, ale inaczej niż inni chłopcy, ineczej niz on sam kiedys, kiedy też byliśmy przyjaciółmi... No i co myslicie? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Hm. To, że się uśmiecha i chce się z Tobą spotykać, nie znaczy jeszcze, że jesteś dla niego kimś więcej. Sama napisałaś, że się zaprzyjaźniliście. Może po prostu bardzo Cię lubi? Widzisz, że jego zachowanie się zmieniło, i to na plus. Ale spróbuj się przyjrzeć, czy daje Ci jakieś sygnały, czy sugeruje Ci coś w rozmowie, itd., coś, co by świadczyło o tym, że chce czegoś więcej. A tymczasem ciesz się po prostu tym, że nawiązałaś z nim taką fajną więź. ;) Odpowiedzi wika015 odpowiedział(a) o 16:51 Piszesz, że jesteście już przyjaciółmi, być może się mylę jednak dla mnie jest to stanowczo za wcześnie aby stwierdzić dozgonną i wieczną przyjaźń (jednak nie wiem jak wyglądają wasze relacje dokładnie oraz nie ma też rządnych informacji na temat długości trwania waszej znajomości). Wsparcie, akceptacja, zrozumienie - to są filary przyjaźni. .Decyzja o przyjaźni oznacza, że dana osoba ma priorytet czasu i uwagi u przyjaciela. Ale też sama rozumie, gdy przyjaciel mówi „nie”/ nie teraz, nie w tej sprawie, nie nadążam itp. W przyjaźni trzeba umieć brać i dawać. Wyrażać szczerze swoje potrzeby i rozumieć czyjeś ograniczenia. Wybaczanie to baza przyjaźni. Ideałem jest być ze sobą dzień po dniu X lat, potem nie mieć ze sobą kontaktu tyle samo i umieć podjąć go od nowa. Umieć pozwolić komuś odejść i wrócić. Wypuścić go i przyjąć. Przyjaciel broni swego przyjaciela przed innymi, ale w oczy mówi mu prawdę. Szanuje jednak jego bolesne miejsca w psychice i nie porusza ich nieumiejętnie. To był taki mały wstęp aby uświadomić niektórych z was (i ciebie autorko - nie chciałam cię obrazić :) ) co oznacza przyjaźń. A więc dalej mogę stwierdzić, iż sądzę, że ten twój kolega/przyjaciel uważa cię po prostu za dobrą osobę z która chce utrzymać bardzo dobry kontakt. Może macie wspólne zainteresowania i nie chce stracić dobrej koleżanki. Może trochę na ciebie naskoczyłam z ta całą definicją przyjaźni i w ogóle (nie obrażaj się), ale kiedy słyszę, że (oczywiści wiem że znaliście się wcześniej) po 2 czy 3 miesiącach ktoś mówi, że jest zakochany to po prostu ręce opadają i jest mi słabo. Bo jak można się zakochać po tak krótkim czasie, oczywiście w takiej sytuacji nazwałabym to zauroczeniem ale nie miłością. Podsumowując zastanów się czy jest to twój przyjaciel (nie wiem czy ty tak uważasz czy razem tak ustaliliście) ale wracają również do rzekomych uczuć które on może jakieś w stosunku do ciebie skrywać, radziłabym szczerze porozmawiać, czy staniecie tylko na przyjaźni czy on oczekuje czegoś więcej. Ponadto nawet jeśli on coś czuje do ciebie, czy mu się np.: podobasz; pamiętaj, że nie oznacza to, iż musisz już z nim być , bo nic nie napisałaś czy ty coś do niego czujesz. Jednak i tak jestem w przekonaniu, że chce być z tobą w dobrym stopniu koleżeńskim. blocked odpowiedział(a) o 17:14 Nie oczekuje od was jakiegoś kazania, czy czegoś podobnego; chce tylko wiedzieć co uważacie o jego zachowaniu, bo sama nie wiem co mam mysleć... Uważasz, że ktoś się myli? lub
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2015-01-08 20:24:10 tomhet Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-30 Posty: 3 Wiek: 31 Temat: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? Witam wszystkich się od jakiegoś czasu z myślami, żeby to napisać. Aż stwierdziłem, że przyda mi się spojrzenie kogoś "z zewnątrz" na całą sytuację, zanim coś zepsuję. Problem jak się pewnie domyślacie po temacie, jest z koleżanką... Postaram się to streścić jak najbardziej, żeby nie było mam 31 lat, Marta 27, znamy się od około 2 lat, choć z różnych powodów lepszą znajomość utrzymujemy od około roku. Ostatnio mamy ze sobą bardzo dobry kontakt, kiedy jest to możliwe spotykamy się w wolnym czasie ( pracujemy w różnych firmach, często na różne zmiany... więc czasem jest ciężko ). A kiedy nie możemy się spotkać w cztery oczy, standardem są codzienne ( czasem nawet kilkugodzinne ) rozmowy przez telefon, sms-y ( czasem do rana ) o wszystkim i o sobie ponad 2 lata temu, po zakończeniu ostatniego chorego związku, że już więcej nie próbuję i wolę być sam ( Jak się okazało dziewczyna była wtedy ze mną, bo miałem wspólnych znajomych z jej byłym a chciała przez nich i przeze mnie spowodować, żeby on się zaczął o nią z powrotem starać. Nie potrwało to długo, bo po jakichś 2 miesiącach zostawiła mnie argumentując to tym, jaki jestem w paru kwestiach kiepski w porównaniu z jej byłym, i że potrzebuje faceta w jego typie. A jej poprzedniczki niewiele lepsze też były... miałem totalnie dość i stąd twarde postanowienie pozostania w samotności ). I przez te 2 lata wychodziło mi to całkiem dobrze, trzymałem się na dystans od wszelkich bliższych relacji damsko-męskich i nawet nie było tak źle. Marcie jednak nie potrafiłem się oprzeć, nie potrafiłem do niej nabrać dystansu... i stało się, moje postanowienie legło i zaczęła być dla mnie kimś więcej niż tylko dobrą czym problem?Jak się pewnie domyślacie ( inaczej bym tu nie pisał ) mnie na Marcie zaczęło bardzo zależeć, i ogarnięty facet już by z tym pewnie zrobił co trzeba. Ja niestety zacząłem uciekać w przeszłość, analizować, porównywać, doszukiwać się nie wiadomo czego i nie wiadomo po co. To zaczęło rodzić głupie myśli, obawy, że zaraz coś w naszych relacjach zepsuję, aż w końcu zaczynam się bać cokolwiek z tym zrobić. Nie pomaga mi w tym też fakt, że jak sama twierdzi, jest sama i tak jest jej dobrze więc nie chce tego zmieniać ( z tego co kiedyś wspomniała jej ostatni związek który jakiś rok temu się zakończył, też nie był ciekawy ).Od naszych wspólnych znajomych wiem, że dla niej znajomość ze mną jest ważna, liczy się z moim zdaniem. Martwi się o mnie, bo już kilka razy zgarnąłem opierdziel, że się nie wyśpię a mam lekko niebezpieczną pracę ( elektryka, wyższe napięcia i czasem na wysokości ) i może mi się coś stać ( jak z tego żartuję, że najwyżej mnie prąd popieści to też się złości ). Ostatnio byliśmy na jednodniowym wypadzie w góry na spontanie, a teraz ona planuje jakiś wyjazd ze mną, tylko jeszcze nie chce zdradzić szczegółów. Jak rzuciłem w żartobliwej wymianie zdań coś w stylu " kiedyś w końcu będziesz mnie mieć dość" dostałem dość poważną odpowiedź, że nie wydaje jej się żeby kiedykolwiek tak się mogło stać... itd, itd, itd...Chwilami myślę, że niewiele brakuję, żeby to poszło w dobrą stronę... a później nachodzą głupie myśli i uciekam w przeszłość, i tak jedne myśli z drugimi się szamotają od jakiegoś sądzicie o takim zachowaniu dziewczyny?Dziewczyny, poświęcały byście tyle czasu komuś dla samej przyjaźni?Dziękuję za poświęcony czas i ewentualne odpowiedzi Pozdrawiam. 2 Odpowiedź przez robingirl 2015-01-08 22:15:20 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-01-08 22:17:49) robingirl Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-22 Posty: 433 Wiek: trzecia dekada leci Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? Pytanie podstawowe jest takie, dlaczego skoro się dobrze rozumiecie, Wasz kontakt pozostał tej swojej koleżance piszesz niewiele. Dlaczego jest sama? Czy kogoś szuka, czy ma np. w tym momencie życia jakieś inne cele?Jeśli w ciagu dwóch lat nie zdarzyło Ci się zauważyć z jej strony zantersowania jako facetem, to niestety możliwe, że jesteś dla niej tylko miłym męskim towarzystwem ale niezwiązkowym. Bezpieczną przystanią po poprzednim związku, może jakimś substytutem prawdziwego faceta. O, taki kuzyn . Czyli wszystko jest ok, dopóki jest platonicznie. Odmianą tutaj jest wersja w której są jakieś przebłyski zaintersowania, ale dziewczyna trzyma się z daleka, bo świadomie albo podświadome myśli, że nie będziecie dobrą parą. Czyli trzeba zadowolić się fajnym przyjacielem, bo na faceta już nie starcza. W takiej sytuacji wyobrażam sobie, że ktoś może poświecić czas i uwagę nawet nie będąc zakochanym. Aczkolwiek to są raczej rzadkie sytuacje i raczej relacje nie są bardzo zażyłe (telefonowanie przez kilka godzin, wspólne wyjazdy itd.). (Nie uwzględniam tutaj celowego manipulowania facetem, które się tu w wątkach forumowych przewija, gdzie dana osoba jest poduszką do wypłakiwania się dla osoby, która po prostu szuka zapchajdziury po nieudanym związku). Natomiast jest też możliwa wersja, w której trafiliście na sibei w momencie, gdzie i Tobie i jej potrzebna była przyjaźń i tak to zostaało. Ponieważ to Ty musiałeś dojść do siebie po poprzednim związku, ona też, to nic się nie rozwinęło. W sumie to wersja optymistyczna, bo jest szansa, że dziewczyna jednak coś może do Ciebie wykrzesać, o ile jeszcze nie przegapiłeś momentu. A co z tym wszystkim zrobić? Zależy od tego, jak szybko zaczyna Ci zależeć, jaki sposób działania preferujesz i jaka to dziewczyna Bo my Ci możemy tuaj doradzać, ale nikt w głowie Marty nie siedzi Możesz od razu kawa na ławę i od razu będziesz wiedział, jakie masz szanse. Jak dziewczę jest ok, to Ci prosto z mostu powie, że tylko kolegą możesz być albo że chce spróbować. Tylko niestety, rzuconego słowa już sie nie cofnie. Więc po takim wyznaniu powrót do waszych aktualnych relacji może być niemożliwy. Zaleta: wiesz na czym stoisz i ewentualnie jak nie masz u niej szans, to możesz kontakty schłodzić/zamknąć i ruszać dalej. Albo zdecydować coś innego. Opcja dla cierpliwych, to zachowanie spokoju i subtelniejsza próba zmiany waszej relacji na bardziej chłopak-dziewczyna. I obserwować, co się dzieje. Myślę, że jeśli macie dobry kontakt, to będziesz widział w jakim kierunku to zmierza i ewentualnie wycofasz się. Ja bym chyba bym jednak działała. Jeśli naprawdę Ci na dziewczynie zależy (w końcu przez długi czas chciaeś być sam), to lepsze będzie pokazanie "wiesz czego" niż bezczynne czekanie na jakieś cuda. Szkoda życia, a jeszze Ci ją ktoś może sprzątnąć sprzed nosa. Oczywiście, że może Ci też przejść zauroczenie. Ale może nie. Wiec bardziej będziesz cierpiał będąc nieszczęśliwie zakochanym czy jednak mając jasną informacje na tak lub na nie? W Twojej sytuacji chyba jednak pasuje mi powiedzienie "lepiej żałować teog co się zrobiło, niż tego czego sie nie zrobiło". Na pewno trzeba wziąć pod uwagę, żę ponieważ spotkaliście się obydwoje po trudnych rozstaniach, to dziewczyna może mieć wątpliwości wobec Twoich intencji i niekoniecznie to wszystko bedzie tak proste i łatwe, jak by się mogło wydawać, nawet jeśli ona też jest Tobą zainteresowana. Powodzenia [Ojeju, ale dziś mi się pisarz załączył.:)] 3 Odpowiedź przez tomhet 2015-01-09 23:24:49 tomhet Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-30 Posty: 3 Wiek: 31 Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? robingirl napisał/a:O tej swojej koleżance piszesz niewiele. Dlaczego jest sama? Czy kogoś szuka, czy ma np. w tym momencie życia jakieś inne cele?Starałem się pisać jak najkrócej, żeby nie było wypracowania na parę stron . Aktualnie nikogo nie szuka, czasem wtrąca przy okazji jakichś rozmów w tym temacie, że pasuje jej tak jak jest... ale nigdy nie drążyłem "dlaczego tak?". Sporo pracuje ( wyrabiała nawet dużo nadgodzin, bo brakuje ludzi w firmie w której pracuje ) ale jakiegoś większego konkretnego celu w życiu aktualnie chyba nie ma, raczej standardowe, jak każdy ( przynajmniej niczym takim się nie chwaliła ). Teraz ma mieć trochę więcej wolnego w pracy i chce trochę pojeździć, pozwiedzać, odpocząć od roboty i codzienności... Prócz wycieczki którą planuje i nie chce mi na razie szczegółów zdradzić ( o której w 1szym poście pisałem ) mamy zaplanowane 2 kolejne o ile zgra nam się jakoś wolne w napisał/a:Jeśli w ciagu dwóch lat nie zdarzyło Ci się zauważyć z jej strony zantersowania jako facetem, to niestety możliwe, że jesteś dla niej tylko miłym męskim towarzystwem ale niezwiązkowymPrzez pierwszy rok znajomości, widywaliśmy się jedynie sporadycznie przy okazji jakichś spotkań ze wspólnymi znajomymi. Wiedziałem że ma chłopaka i trzymałem się z daleka. Od zeszłej zimy dopiero odnowiliśmy kontakt, a od mniej-więcej wakacji jest on na obecnym poziomie. Jakieś przebłyski zainteresowania zauważałem ( to jak patrzy na mnie, jak ze mną rozmawia, zaczepia, przytula się itd... ) ale tu problemem jestem ja, tu zaczynam uciekać do przeszłości... Zaczynam nad tym myśleć i wychodzą mi jakieś głupie wnioski i wątpliwości co do interpretacji jej zachowania ( + jej twierdzenie, że chce być sama i jej to pasuje... choć sam tak twierdziłem, aż do teraz... tylko że umysł kobiety a umysł faceta inaczej nieco działa ). I niestety nie potrafię tego wyłączyć, prędzej czy później wszystko analizuje. Manipulacje wykluczam, tego tupu kwestie już przerabiałem i bardzo ostrożnie do takich sytuacji podchodzę, a w tym przypadku zupełnie nic na to nie napisał/a:Możesz od razu kawa na ławę i od razu będziesz wiedział, jakie masz szanse. Jak dziewczę jest ok, to Ci prosto z mostu powie, że tylko kolegą możesz być albo że chce spróbować. Tylko niestety, rzuconego słowa już sie nie cofnie. Więc po takim wyznaniu powrót do waszych aktualnych relacji może być się niestety boję, choć właśnie ku takiemu rozwiązaniu się powoli skłaniam. Mniejszy ból będzie, jeśli spróbuję i nie wyjdzie a relacja się ochłodzi, niż jeśli na razie się będę cieszył z tego co jest, a później męczył jak ewentualnie pojawi się jakiś inny... a wtedy i tak nasze dobre relacje się 4 Odpowiedź przez robingirl 2015-01-10 10:29:59 robingirl Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-22 Posty: 433 Wiek: trzecia dekada leci Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? tomhet napisał/a:Starałem się pisać jak najkrócej, żeby nie było wypracowania na parę stron . Aktualnie nikogo nie szuka, czasem wtrąca przy okazji jakichś rozmów w tym temacie, że pasuje jej tak jak jest... ale nigdy nie drążyłem "dlaczego tak?". Sporo pracuje ( wyrabiała nawet dużo nadgodzin, bo brakuje ludzi w firmie w której pracuje ) ale jakiegoś większego konkretnego celu w życiu aktualnie chyba nie ma, raczej standardowe, jak każdy ( przynajmniej niczym takim się nie chwaliła ). Teraz ma mieć trochę więcej wolnego w pracy i chce trochę pojeździć, pozwiedzać, odpocząć od roboty i codzienności... Prócz wycieczki którą planuje i nie chce mi na razie szczegółów zdradzić ( o której w 1szym poście pisałem ) mamy zaplanowane 2 kolejne o ile zgra nam się jakoś wolne w pracy. Przez pierwszy rok znajomości, widywaliśmy się jedynie sporadycznie przy okazji jakichś spotkań ze wspólnymi znajomymi. Wiedziałem że ma chłopaka i trzymałem się z daleka. Od zeszłej zimy dopiero odnowiliśmy kontakt, a od mniej-więcej wakacji jest on na obecnym poziomie. Jakieś przebłyski zainteresowania zauważałem ( to jak patrzy na mnie, jak ze mną rozmawia, zaczepia, przytula się itd... ) ale tu problemem jestem ja, tu zaczynam uciekać do przeszłości... Zaczynam nad tym myśleć i wychodzą mi jakieś głupie wnioski i wątpliwości co do interpretacji jej zachowania ( + jej twierdzenie, że chce być sama i jej to pasuje... choć sam tak twierdziłem, aż do teraz... tylko że umysł kobiety a umysł faceta inaczej nieco działa ). I niestety nie potrafię tego wyłączyć, prędzej czy później wszystko analizuje. Manipulacje wykluczam, tego tupu kwestie już przerabiałem i bardzo ostrożnie do takich sytuacji podchodzę, a w tym przypadku zupełnie nic na to nie się niestety boję, choć właśnie ku takiemu rozwiązaniu się powoli skłaniam. Mniejszy ból będzie, jeśli spróbuję i nie wyjdzie a relacja się ochłodzi, niż jeśli na razie się będę cieszył z tego co jest, a później męczył jak ewentualnie pojawi się jakiś inny... a wtedy i tak nasze dobre relacje się Tomhet, niestety w kilku postach wszystkiego się nie opowiedzieć Dlatego porady masz na podstawie strzępków informacji, a sam musisz ocenić, jak wygląda całość. Bo to co napisałeś ja mogę zinterpretować zarówno w sposób korzystny jak i niekorzystny dla Twojego zainteresowania nią W wersji "negatywnej" jesteś po prostu wypełniaczem czasu po poprzednim związku, dziewczyna pracuje nad swoją karierą i nad sobą, a Ciebie ma jako ciekawe towarzystwo do spędzania wolnego czasu. Zwłaszcza jeśli np. po poprzednim rozstaniu straciła na rzecz byłego znajomych, to osoba z którą można wspólnie zrobić coś ciekawego, zwłaszcza wyjechać, jest bardzo cennym towarzystwem, niezależnie od płci. Ale nic więcej się za tym nie kryje. Tak, dziewczyny tak czasem umieją "platonicznie". W takiej sytuacji kontakty z czasem kontakty Wam się rozluźnią, szybciej jeśli Ty lub ona kogoś poznacie. We wersji "pozytywnej", trafiliście na siebie w "luce" porozstaniowej. I dziewczyna, jeśli jest rozsądna, być może stwierdziła, że nie będzie się po nieudanym związku pakowała z impetem w następny, gdzie mogłaby być tylko "plasterkiem". Ale widocznie polubiła Cię na tyle, że uznała iż warto sobie dać szansę chociaż na stopie koleżeńskiej (miłe towarzystwo) z takim założeniem "zobaczymy, co będzie". Twierdzenia, że chce być sama mogą zgadzać się z prawda, ale służyć też temu, żeby Ciebie nie wystraszyć (pewnie jeszcze pół roku temu, jak by Ci powiedziała, że kogoś szuka i się Tobą interesuje, to Ty byś uciekł z wielkim krzykiem ). A nadgodziny w pracy może brać z powodów finansowych, zainteresowania pracą, aktualnej potrzeby itd. itp. I tak się to ciągnie, bo obydwie strony nie wpadły na pomysł, żeby coś zmieniać. Trzymam za Ciebie kciuki. Znacie się już wystarczająco długo, żebyś wiedział, jaka "taktyka" będzie potencjalnie najskuteczniejsza dla Ciebie i dla niej. Obserwuj jej zachowania wobec Ciebie, patrz na fakty/zdarzenia - takie banalne stwierdzenie, też może być pomocne. I może zaufaj swojej "męskiej intuicji" ?Niezależnie od tego co zrobisz lub NIE zrobisz - gwarancji i tak nie ma żadnej (w sensie, nawet jeśli ze strachu przed utratą przyjaźni nie zrobisz nic, to po pierwsze się namęczysz a po drugie ona może kogoś zupełnie przypadkiem poznać i przestanie mieć dla Ciebie czas). A chyba lepiej mieć satysfakcję, że się próbowało niż kaca moralnego, że się przegapiło szansę A jak będziesz miał ochotę, to za jakiś czas wpadnij i napisz, jak się sytuacja potoczyła. 5 Odpowiedź przez mrbart 2015-01-10 17:10:11 mrbart Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-01-26 Posty: 327 Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? Zachowanie dziewczyny, o które pytasz jest tutaj najmniej istotne. Zastanów się lepiej jakie Ty masz oczekiwania i jeśli chcesz z nią być to najzwyczajniej w świecie działaj w tym kierunku, zamiast zadowalać się jakimiś substytutami. Żeby zdobyć kobietę nie można bać się jej stracić. 6 Odpowiedź przez Sara_Iman 2015-01-10 17:35:13 Sara_Iman Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-09 Posty: 21 Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej?U mnie podobny dylemat, tyle że znajomość dopiero bardzo krótka. U Ciebie, jak sam wspomniałeś, zaczęła się od wakacji, czyli trwacie w takim układzie już pół roku. Myślę, że to wystarczający czas, aby wyłożyć karty na stół, zwłaszcza, że dziewczyna chyba wysyła Ci delikatnie sygnały, że jest Tobą zainteresowana. Weź się w garść i przełam strach. Powiedz, jak Ty odbierasz tę relację, że nie potrafisz w niej tkwić w nieskończoność, że jest to dla Ciebie relacja, która prowadzi do czegoś poważniejszego. Jeśli ona powie nie, to będziesz mieć jasną sytuację plus świadomość, że jesteś dla niej tylko kolegą zapychającym emocjonalne luki. A kimś takim nigdy nie warto być. A jak powie tak, to możesz zyskać fajną dziewczynę 7 Odpowiedź przez robingirl 2015-01-11 00:22:23 robingirl Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-22 Posty: 433 Wiek: trzecia dekada leci Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? mrbart napisał/a: dziewczyny, o które pytasz jest tutaj najmniej istotne. Zastanów się lepiej jakie Ty masz oczekiwania i jeśli chcesz z nią być to najzwyczajniej w świecie działaj w tym kierunku, zamiast zadowalać się jakimiś substytutami. Żeby zdobyć kobietę nie można bać się jej - nice picture Aczkolwiek może tutaj ciut na wyrost. Za to z komentarzem się co do meritum zgodzę. 8 Odpowiedź przez tomhet 2015-01-11 00:35:09 Ostatnio edytowany przez tomhet (2015-01-11 00:37:01) tomhet Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-30 Posty: 3 Wiek: 31 Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? robingirl napisał/a:Tomhet, niestety w kilku postach wszystkiego się nie opowiedzieć Dlatego porady masz na podstawie strzępków informacji, a sam musisz ocenić, jak wygląda całość. Bo to co napisałeś ja mogę zinterpretować zarówno w sposób korzystny jak i niekorzystny dla Twojego zainteresowania nią Zdaję sobie z tego sprawę. Pierwszy raz piszę coś takiego na tego typu forum z prośbą o jakąś poradę, tak że szczerze powiedziawszy to nawet nie bardzo wiedziałem jak się za to zabrać, od czego zacząć, co i jak opisać...robingirl napisał/a:W wersji "negatywnej" jesteś po prostu wypełniaczem czasu po poprzednim związku, dziewczyna pracuje nad swoją karierą i nad sobą, a Ciebie ma jako ciekawe towarzystwo do spędzania wolnego czasu. Zwłaszcza jeśli np. po poprzednim rozstaniu straciła na rzecz byłego znajomych, to osoba z którą można wspólnie zrobić coś ciekawego, zwłaszcza wyjechać, jest bardzo cennym towarzystwem, niezależnie od płci. Ale nic więcej się za tym nie kryje. Tak, dziewczyny tak czasem umieją "platonicznie". W takiej sytuacji kontakty z czasem kontakty Wam się rozluźnią, szybciej jeśli Ty lub ona kogoś wiem czy to istotne i są to tylko moje spostrzeżenia i wnioski z naszych rozmów, ale tak mi na myśl przyszły jak to wszystko dziś jeszcze raz przeczytałem. W kwestii poprzedniego związku, ma go raczej za sobą, nie przejmuje się tym co było i żyje tym co jest. Zostały jej tylko złe naleciałości po byłym, typu... niska samoocena czy kompleksy na niektórym punkcie ( np. na punkcie wagi, od kiedy ją znam wyglądała normalnie, a jej były stwierdził, że może by trochę schudła... przy około 170 wzrostu niecałe 55kg, wzięła sobie to wtedy do serca i widzę, że trochę z tego jej do dzisiaj pozostało, choć nie ma ku temu podstaw )robingirl napisał/a:We wersji "pozytywnej", trafiliście na siebie w "luce" porozstaniowej. I dziewczyna, jeśli jest rozsądna, być może stwierdziła, że nie będzie się po nieudanym związku pakowała z impetem w następny, gdzie mogłaby być tylko "plasterkiem". Ale widocznie polubiła Cię na tyle, że uznała iż warto sobie dać szansę chociaż na stopie koleżeńskiej (miłe towarzystwo) z takim założeniem "zobaczymy, co będzie". Twierdzenia, że chce być sama mogą zgadzać się z prawda, ale służyć też temu, żeby Ciebie nie wystraszyć (pewnie jeszcze pół roku temu, jak by Ci powiedziała, że kogoś szuka i się Tobą interesuje, to Ty byś uciekł z wielkim krzykiem ). A nadgodziny w pracy może brać z powodów finansowych, zainteresowania pracą, aktualnej potrzeby itd. itp. I tak się to ciągnie, bo obydwie strony nie wpadły na pomysł, żeby coś bym może nie uciekł , ale te pół roku wstecz nie mieliśmy tak dobrego kontaktu jak obecnie i nie myślałem o niej jak o kandydatce na związek, nie czułem tego co teraz... więc pewnie bym się wycofał, nabrał dystansu jak to zwykłem wtedy robić. U mnie to chyba nawet nie luka porozstaniowa, ponad 2 lata samotności to sporo, pozbierałem się trochę w tym czasie, zmieniłem częściowo otoczenie, zmieniłem pracę na lepszą... tylko to wracanie w przeszłość i myślenie, porównywanie do sytuacji z przeszłości jak się coś między nami wydarzy... i to mnie chyba blokuje przed jakimś zdecydowanym ruchem, żeby coś między nami zmienić ( opisałem w 1szym poście ostatnią dziewczynę z którą byłem, poprzedniczki mimo że było ich mało nie były lepsze. Dały mi tak mocno w kość, że przez jakiś czas nie było mowy o tym, żeby jakaś dała radę się zbliżyć ) Nie porównuję Marty do poprzedniczek ( żebyście mnie źle nie zrozumieli ) w żadnym razie, każdy jest inny a ona jest zupełnie od tamtych inna. Najszybciej zobrazuje to tak... Jak wsadzę rękę w ognisko, to się poparzę... za drugim razem jak ją do innego ognia wsadzę też się poparzę... ale też od razu przypomnę sobie jak się i za 1szym razem poparzyłem... coś w tym kierunku. No ale nic, muszę chyba spróbować jakoś obejść to głupie myślenie i analizowanie... i sprawdzić co się stanie jak raz jeszcze moją przykładową łapę w przykładowy ogień wsadzę robingirl napisał/a:A jak będziesz miał ochotę, to za jakiś czas wpadnij i napisz, jak się sytuacja może być ciężki, żeby temat w którąś stronę przepchnąć, bo po przerwie świąteczno-noworocznej teraz mnie zawalili robotą i chyba się będziemy zmianami większość czasu mijać a nie są to sprawy do załatwiania telefonicznie... ale będę zaglądał i jak się coś wyklaruje to napiszę Dzięki za wszystkie wypowiedzi, dają mi one sporo do myślenia... myślenia raczej w tą pozytywną stronę Pozdrawiam.( btw... mam nadzieję, że to co napisałem ma jakiś sens, bo jestem po 12 godzinach pracy i już nie myślę za dobrze ) 9 Odpowiedź przez enya 2015-01-11 00:57:26 enya Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 1,158 Odp: Koleżanka... Przyjaciółka? Czy może coś więcej? Jak dla mnie to Ty i ona macie się ku sobie... Wydaje mi się, że ona myśli podobnie jak Ty, a mianowicie jest Tobą zainteresowana, jesteś dla niej kimś bliskim ale się boi, że jeśli zmienicie status tej relacji, jakoś się wobec siebie okreslicie, że chcielibyście wobec siebie czegoś więcej to coś się zepsuje. Nie traktowałabym zbyt poważnie tych jej stwierdzeń, że ona nikogo nie szuka, że dobrze jest jej być samej - bo to tylko schemat obronny. Jednak nie da się na dłuższą metę unikać relacji tylko dlatego, że kiedyś zostało się zranionym. Sam jesteś tego przykładem, zatem jeśli na jej drodze pojawi się właściwy facet to jej założenia też się zmienią. A jest duża szansa, że Ty jesteś dla niej facetem wartym tego aby zaryzykować i na początek zacznij bardziej entuzjastycznie odwzajemniać jej gesty takie jak np. przytulenia itp., zaobserwuj jej reakcję na Ciebie. Jeśli na jakieś subtelne gesty z Twojej strony dotyczący fizyczności, bliskości będzie reagować przyzwoleniem, czy je odwzajemniać to znaczy, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Wtedy możesz pomyśleć o tym by posunąć się dalej i np. z nią pogadać o Was. Kim dla siebie jesteście, jakie macie oczekiwania względem siebie, czego się obawiacie itp. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
zapytał(a) o 21:48 Czy jestem dla niego kimś więcej niż koleżanką? Znam Grzesia od roku. Kilka razy z nim rozmawiałam, zawsze mówiliśmy sobie cześć. 2 tyg temu na wycieczce w Warszawie przyszedł do mnie i dziewczyn do pokoju i było super ;D Byłam oparta o niego, oglądaliśmy zdjęcia z wycieczki bo koleżanka miała laptopa i zgraliśmy już część. W zeszły czwartek napisał do mnie na gg, bo mój niedoszły były (minęło pół roku odkąd przestałam z nim rozmawiać) rozpacza, że go nie chcę. Wyjaśniłam Grzesiowi sprawę i jest po mojej tego czwartku kilka razy rozmawialiśmy na gg, podobało mu się to, że prawie na nim leżałam w Wawie xd Ogólnie rozmowa wtorek po kółku siedziałam z nim i koleżanką pod szkołą. W pewnym momencie jak się dowiedziałam, że ona mnie zdradziła xd to zaczęłam się do niego przytulać. Koleżanka Marta poszła do domu po chwili. Wtedy zapytałam się go, czy chce ;* bo mu obiecałam za to, że mnie broni. Powiedział ''Pewnie ;)'/ To dałam buziaczka w policzek i on mi środę zapytałam się go w szkole, czy mi pożyczy bluzę, bo mi strasznie zimno, pożyczył ;DDzisiaj (piątek) też było kółko, usiadłam z nim znów przed szkołą. Po pół godzinie rozmowy odprowadził mnie do miasta bo się tam z mamą się 'Mogę się do Ciebie przytulić? Tak ładnie pachniesz ;D'' (przedtem przed szkołą o tym też rozmawialiśmy). Przyciągnął mnie do siebie i przytulił. Było tak miło ;D Zapytał podczas przytulania czy się spotkamy we wtorek po konkursie chemicznym, odpowiedziałam, że tak. Daliśmy ;* i myślicie, czuje coś do mnie ? Jestem z nim zakochana? Bardzo go lubię i ostatnio często o nim myślę. Dodam, że swoją przyjaciółkę i jej przyjaciółkę też czasem przytula i daje ;*.Mam u niego szansę ? Co mam robić jak się spotkamy w ten wt. ?Wszystkie odpowiedzi na temat mile widziane ;D ;* To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać 1 ocena Najlepsza odp: 100% Najlepsza odpowiedź Moim zdaniem jest zapytać go prosto z mostu, że ci się podoba i zapytaj czy ty się mu podobasz i wgl , jak to z wami jest. Jeśli jesteś mniej odważna, to napisz mu to na gg, sms, nk lub przez inny komunikator. Możesz też ' wysłać na zwiad ' jakiegoś waszego wspólnego kolege, żeby zapytał chłopaka, czy chciałby z tobą chodzić , czy masz u niego szance, czy mu się podobasz i takie bzdety, oczywiście jako on sam, a nie, że ty pytasz. Potem przekaże ci wiadomość i będziesz wiedziała na czym stoisz. ;) . Mam nadzieje , że pomogłam. Jak coś to pisz do mnie na profil ;) . Pozdrawiam śliczna i pyskata xd Odpowiedzi Pocałuj go z zaskoczenia! weruś95 odpowiedział(a) o 21:52 ja bym sie tak nie starała, nie narzucała, możesz wzbudzic w nim zazdrosć i zobaczyć jak sie zachowuje, czy jest zazdrosny Często zapominamy że istnieje coś takiego jak wyszukiwarka, proszę : [LINK] Nie ma za co! Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
jestem dla niego koleżanką czy kimś więcej