🏐 W Czasie Inflacji Cena Złota Wzrosła O 100

Złoto a kryzys. Zakup złota na wypadek wojny lub katastrofy gospodarczej. 21 marca 2022 przez GoldBroker.pl. Niedawne światowe wydarzenia takie jak pandemia COVID-19 i wojna w Ukrainie pokazały, że wartość złota najczęściej wzrasta wtedy, gdy na świecie dzieje się źle. Sprawdź, dlaczego złoto to dobra inwestycja w trudnych czasach. Inwestorzy na rynku złota bez wątpienia mogą zaliczyć rok 2020 do udanych. Tylko od połowy marca do sierpnia br. cena złota wzrosła bowiem o blisko 43 - Aktualności Aktualności Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w październiku 2021 r. wzrosły rdr o 6,8 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny wzrosły o 1,1 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny. W 1916 roku uncja złota kosztowała ok. 20 USD, więc auto kosztowało 18 uncji złota. Obecnie, gdy uncja złota kosztuje ok. 1300 USD, 18 uncji to 23 400 USD. Wnioski z tego przykładu są bardzo proste. Złoto przez 100 lat doskonale zachowało swoją wartość. W tym czasie dolar znacznie stracił na wartości. Trzymając oszczędności w Większość fizycznego złota jest kupowana lub sprzedawana w obrocie pozagiełdowym (OTC). Oznacza to że metal jest kupowany i sprzedawany przez sieć dealerów, za pominięciem giełdy centralnej. Cena złota wykres w LONDYNIE waha się codziennie, zgodnie z kursem funta brytyjskiego i euro – nazywa się to [ CENA SPOT] złota. Ostatnie dziesięciolecia pokazały, że historia cen złota ma kluczowe znaczenie dla gospodarki światowej, szczególnie w kontekście inflacji. Wzrost cen złota w latach 2000-2011 został wywołany popytem inwestorów na bezpieczne aktywa, jednak obecnie obserwujemy spadek tych cen. Wpływ tych zmian na inflację jest złożony i wymaga Inflacja CPI w październiku wzrosła do 17,9% r/r z 17,2% r/r we wrześniu. Duża w tym 'zasługa' cen żywności. Do lutego 2023 inflacja CPI będzie jeszcze wyżej, później w dół I tak przykładowo – w 1971r. cena 1 uncji złota w USA wynosiła 42 USD, zaś samochód średniej klasy można było kupić za około 400-500 USD, czyli za 10-12 uncji złota. Dziś taki samochód średniej klasy kosztuje około 15.000-20.000 USD, co również odpowiada około 10-12 uncji złota. Po prostu spadła wartość pieniądza Teraz po prostu podłącz go do Formuły inflacji i wykonaj obliczenia. Najpierw należy odjąć CPI od daty początkowej (a) od daty późniejszej (B) i podzielić przez CPI dla daty początkowej (a). Następnie pomnóż wynik przez 100, aby uzyskać procent stopy inflacji. Jak to zrobić: Stopa inflacji = ( (B – A) / A) x 100. t3u6e. Czy warto kupić dolary za polskie złote oraz inne główne waluty w 2022 r.? Fot. Pixabay Wiele osób zastanawia się, czy warto kupić dolary na 2022 r., gdy polski złoty tanieje w dobie kryzysu za naszą granicą i w samej Polsce. Już wcześniej mieliśmy do czynienia z coraz wyższą inflacją w świecie dolara, ale także w świecie polskiego złotego. Wielu ekspertów co do tego nie ma żadnych wątpliwości i uważa dolara amerykańskiego za bardziej stabilną walutę aniżeli polski złoty. Z drugiej strony to nie polski złoty jest drukowany w ogromnych ilościach i to nie polski złoty jest oprocentowany 1,75 proc. W celu zrozumienia odpowiedzi na pytanie, czy warto kupić dolary w 2022 r., musimy spojrzeć szerzej na kurs dolara aniżeli tylko i wyłącznie przez pryzmat kursu dolara do polskiego złotego. Obecnie dolar amerykański tak jak GBP, EUR i CHF, a nawet juan chiński drastycznie drożeje do polskiego złotego. W kilka dni cena dolara wzrosła o 25 groszy z 4,25 zł do 4,5 zł. Jednak im dłuższy i silniejszy kryzys za naszą granicą i w samej Polsce tym dolar oraz inne silne waluty będzie nabierał na wartości. W konsekwencji kurs dolara może wynieść 5 zł. To oznacza, że kurs dolara do złotego może wzrosnąć o jeszcze 50 groszy. Wtedy będzie opłacało się sprzedać dolary, jeżeli kryzys przejdzie. Jeżeli kryzys nie przejdzie, to dolar dalej będzie hiper drogi. Do odpowiedzenia sobie na pytanie, czy warto kupić dolary, przeczytaj poniższy tekst, aby mieć wiedzę, która jest przydatna w wielu sytuacjach, w których zadasz sobie pytanie, czy warto kupić dolary. Czy warto kupić dolary w 2022 roku?Czy warto kupić dolary za złote i franki?Zdjęcie: czy warto kupić dolary w 2022 r. na podstawie danych historycznych wartości dolara do franka szwajcarskiegoW takim razie czy warto kupić dolary w 2022 r. za polskie złote?Czy warto kupić dolary za złotówki?Czy warto kupić dolary za inne waluty? Kurs dolara amerykańskiego do franka szwajcarskiego w 2001 r. wyniósł tylko 0,56 centów amerykańskich za jednego franka szwajcarskiego. Oczywiście w kantorach otrzymalibyśmy znacznie mniej USD za CHF aniżeli 0,56 USD. Dzisiaj jeden frank szwajcarski już nie kosztuje 0,56 dolara, a za 1 CHF otrzymamy aż 1 dolara, jednak jeszcze przed kilkoma dniami USD CHF wynosił 0,96 CHF. Czytaj więcej: Kurs dolara forum – dyskusja, opinie, pytania – cena dolara w 2022 r. prognozy kursu dolara forum To oznacza, że wartość szwajcarskiej waluty w stosunku do dolara amerykańskiego wzrosła o 100 proc. w 20 lat. Jeżeli komuś jest mały wzrost wartości CHF do USD na poziomie 100 proc. w 20 lat to na pewno wzrost wartości franka szwajcarskiego do dolara amerykańskiego na poziomie 200 proc. bardziej zaświeci oczy. Czy warto kupić dolary za złote i franki? W 1985 r. kurs CHF PLN wynosił tylko 0,36 centów (USD). To oznacza, że od tego czasu pomijając oprocentowania bazowe tych walut, omijając w obliczeniach oprocentowanie w bankach osoba, która od 1985 r. trzymałaby 1 000 franków szwajcarskich, dzisiaj mogłaby je wymienić na 1 000 dolarów. Gdyby ta sama osoba wymieniła w 1985 r. 1 000 franków, po ówczesnym kursie CHF USD na dolary otrzymałaby tylko 360 dolarów. Oczywiste jest, że gdyby wtedy ktoś prognozował, że taki mały kraj jak Szwajcaria na pewno nie jest dobrym krajem, a złym krajem porównując go do Stanów Zjednoczonych i na 100 proc. nie opłaca się trzymać pieniędzy we frankach, a na pewno opłaca się kupić za te franki dolary amerykańskie. Dzisiaj widzimy, że „teoretycznie” Szwajcarzy wzbogacili się 3-krotnie w stosunku do posiadaczy dolarów — pomijając wszystkie inne czynniki. Czytaj więcej: W jakiej walucie trzymać oszczędności 2022? Którą walutę kupić w 2022? W tym punkcie warto podkreślić, że na pewno nie opłaca się trzymać pieniędzy w pieniądzach mimo tego, że jedna waluta względem drugiej waluty może podrożeć w 36 lat nawet o 200 proc., czyli do 300 proc. swojej początkowej wartości. Dlatego, że na świecie istnieje coś takiego jak inflacja. Mimo to, że akurat w przypadku rosnącej wartości franka szwajcarskiego do dolara amerykańskiego, który może zostać nazwany spektakularnym wzrostem wartości jednej waluty względem drugiej waluty na poziomie 200 proc. w skali 36 lat. Zdjęcie: czy warto kupić dolary w 2022 r. na podstawie danych historycznych wartości dolara do franka szwajcarskiego Czy warto kupić dolary w 2022 r. za inne waluty? CHFUSD Wykres od TradingView Na ten problem trzeba spojrzeć szerzej. Mimo że 200 proc. w 36 lat może się wydawać dużo, to jeżeli weźmiemy pod uwagę cenę złota. Cena 1 uncji złota od 1986 r. wzrosła do 600 proc. swojej wartości. Cena 1 uncji złota od 1985 r. do 2020 r. wzrosła prawie do 700 proc. swojej początkowej wartości. Na wartość dolara amerykańskiego można spojrzeć jeszcze szerzej. Otóż od 2000 r. płaca minimalna w Polsce wzrosła z 700 zł do 3 010 zł, czyli o 330 proc. do 430 proc. swojej początkowej wartości – za rok płaca minimalna wyniesie 3,5 tys. zł. Długo można by wymieniać podobne przykłady. Więcej informacji: Kiedy euro jest najdroższe? Jak to sprawdzić Jedno jest pewne. Biorąc pod uwagę tylko wartość nominalną dolara amerykańskiego w stosunku do franka szwajcarskiego to na pewno bardziej opłacało się trzymać swoje pieniądze we franku szwajcarskim aniżeli w dolarze amerykańskim tym bardziej jeżeli oprocentowanie tych walut nie zmieniało się znacznie na korzyść dolara w sytuacji zwrotu z inwestycji trzymanych pieniędzy w pieniądzach na kontach oszczędnościowych. W takim razie czy warto kupić dolary w 2022 r. za polskie złote? Czy istnieje możliwość, aby kurs dolara amerykańskiego tracił tak mocno na wartości przez następne 20 lat tak jak do wartości franka szwajcarskiego? Odpowiedź brzmi oczywiście, że tak, ale w trochę inny sposób. Co więcej. W rzeczywistości w ciągu ostatnich 30 lat totalnie nie opłacało się trzymać pieniędzy w dolarach amerykańskich, biorąc pod uwagę wybór pomiędzy złotówką a dolarem. Przecież w 2000 r. miliony Polaków na rękę zarabiało 400 zł. To oznacza, że za miesięczną wypłatę w 2000 r. można było tylko kupić 83,5 dolara amerykańskiego. Czy warto kupić dolary za złotówki? Trudno w to uwierzyć, ale w 2000 r. miliony Polaków pracowało za 83,5 dolara miesięcznie. Dzisiaj miliony Polaków pracuje za 2 400 zł. Tyle w 2022 r. wynosi minimalna płaca na rękę w Polsce. W 2022 r. miliony Polaków pracujących za minimalną stawkę może kupić 600 dolarów. To oznacza, że osoba, która za swoją płacę minimalną z 2000 r. kupiłaby, dolarów amerykańskich tak jak dzisiaj tłumaczy to Polakom setki „ekspertów walutowych” to za jeden ówczesny miesiąc pracy mogłaby kupić 83 dolary. Więcej informacji: Kiedy najlepiej wymienić euro na złotówki? Kiedy sprzedawać euro? Gdyby ta sama osoba wyciągnęłaby te 83 dolary po 21 latach spod poduszki, to dalej miałaby 83 dolary, czyli tyle ile dzisiaj zarabia pracownik na płacy minimalnej w Polsce przez 3 dni pracy. Powtarzam jeszcze raz. W 2000 r. Polak na płacy minimalnej musiał pracować od poniedziałku do piątku przez cały miesiąc, aby kupić sobie 83 dolary za całą wypłatę. Dzisiaj. Na 83 dolary pracownik w Polsce na płacy minimalnej musi pracować tylko 3 dni. Oczywiście w 2000 r. w Polsce za 100 dolarów można było kupić w miarę dużo w porównaniu do dzisiaj, ponieważ ceny były znacznie niższe. Raczej każdy zdaje sobie z tego sprawę, że dzisiaj jedne duże zakupy w markecie kosztują 100 dolarów. Jednak to już jest następna odnoga tematu, która oczywiście jest bardzo ważna i składa się na odpowiedź na pytanie, czy warto kupić dolary w 2022 r., jednak ten temat rozwinę innym razem. Do odpowiedzi na pytanie, czy warto kupić dolary w 2022 r., można odpowiedzieć sobie samemu na przykładzie franka szwajcarskiego i słabnącego wobec niego kursu dolara amerykańskiego. Czy warto kupić dolary za inne waluty? Dosłownie w ten sam sposób powinno się użyć przykładu ze złotem, a także z proporcjami, w jakich można kupić dolary amerykańskie za wypłaty w Polsce na przestrzeni lat. Dolar amerykański ani nie obronił się przed frankiem szwajcarskim, ani przed ceną złota, a nawet przed rosnącymi płacami w Polsce. Podsumowując, już wiemy, że nie opłaca się trzymać pieniędzy w dolarach amerykańskich jako inwestycja. Jednak nie tylko dolar jest poddawany inflacji i utracie wartości. Pieniędzy w pieniądzach raczej nigdy się nie trzyma przez dłuższy czas, ponieważ oprocentowanie w bankach zawsze było niższe niż inflacja a co tu dopiero marzyć o zarobieniu ponad inflację. Trzymanie pieniędzy w dolarach, opłaca się wtedy gdy waluta drastycznie traci wartość. Jednak nie mamy do czynienia z takowym procesem. Więcej wiadomości: Co z dolarem w najbliższym czasie? Wielki wzrost i powrót w 150 dni – dlaczego dolar tanieje? Nie ma nawet wskaźników, które wskazywałyby, aby Polska waluta miała podzielić los liry tureckiej. Na sam koniec warto zapamiętać, że jeżeli chodzi o wartość pieniądza i jego bezpieczeństwo nigdy nie możemy być na 100 proc. pewni zarobku ani utrzymania wartości naszych pieniędzy. Jednak są metody, które pozwalają na wprowadzenie pewnych furtek bezpieczeństwa. Taką furtką jest dywersyfikacja, czyli lokowanie swoich pieniędzy w wiele źródeł naraz, czyli niewkładanie swoich wszystkich jajeczek do jednego koszyczka, bo jak koszyczek spadnie, to się wszystkie jajeczka pobiją. Dla przykładu podam osobę, która stała się właścicielem jednego miliona złotych. Jeżeli takowa osoba będzie trzymać jeden milion złotych w złotówkach to obecnie jeżeli banki dostosują swoje oprocentowania do oprocentowania bazowego, w Polsce 5,25 proc. to może nasz inwestor otrzymywałby z banku 2 proc. w skali roku. Więcej pomysłów na temat czy warto kupić USD: kurs dolara prognozy 2022 EUR PLN 2022 r. Ile wyniesie kurs dolara? Tym sposobem za trzymanie jednego miliona złotych otrzymamy tylko 15 tys. zł rocznie. W warunkach inflacji 10 proc. takowy milion złotych traci na wartości 85 tys. zł rocznie. W ten sposób biedniejemy z roku na rok w bardzo szybkim tempie. Jednak gdyby milion złotych podzielić na 4 części. Pierwsza część to mieszkanie za 400 tys. zł, które można wynajmować i zarabiać na wynajmie. Z pierwszej części zarobimy około 5 proc. rocznie z rosnącej wartości mieszkania, czyli 20 tys. zł rocznie. Plus zysk z wynajmu mieszkania około 2 000 zł miesięcznie, czyli 24 tys. zł rocznie. Pozostałe pieniądze w wysokości 300 tys. zł można podzielić na kupno akcji giełdowych, które płacą dywidendę, najlepiej kupić akcje gdy akcje są tanie – będziesz zarabiać, lub tracić z wartości akcji oraz z dywidendy. 300 tys. zł przeznaczone na akcje przeznaczyłbym na 4 różne spółki. Pozostałe 300 tys. zł z miliona podzieliłbym na pół i za 150 tys. zł kupił sztabki złota, ale dopiero gdy złoto trochę staniało. Za pozostałe 150 tys. zł bawiłbym się w wymianę walut. Czy dolar będzie się umacniał? Proces powtarzałbym i dzięki temu zarabiał tak jak jest opisane w artykule jak zarabiać w walutach także jak zarabiać i jak kupować dolary amerykańskie: Jak zarabiać na częstej wymianie walut Dla mnie odpowiedź na pytanie, czy warto kupić dolary w 2022 r., jest oczywista. Dolarów nigdy w ciągu ostatnich 30 latach nie opłacało się kupować, ponieważ istnieje coś takiego jak inflacja i wzrost wartości innych aktywów, a także zarobków w innych krajach, czyli tych, w których dolar amerykański nie jest główną walutą. Oczywiście w sytuacjach kryzysowych można kupić dolarów, ale w takiej sytuacji warto się zastanowić, co jest dla mnie lepsze. Czy warto kupić USD za 400 tys. zł, czy apartament? Czy warto kupić USD za 300 tys. zł, czy 4 rodzaje akcji giełdowych? Czy warto kupić dolary za 150 tys. zł, czy sztabki złota? Czy warto kupić dolary za 150 tys. zł, czy kupować i sprzedawać waluty zarabiając na kursach? Czy najlepsze dla mnie będzie kupić za mój jedyny milion złotych dolarów amerykańskich i trzymać je w banku na zero procent w czasach szalejącej światowej inflacji, czy też jeden milion złotych rozłożyć i wprowadzić dywersyfikację ryzyka i kupić apartament za 400 tys. zł, którego cena będzie rosła i będę zarabiał z wynajmu mieszkania, dodatkowo kupić 4 rodzaje akcji giełdowych za 300 tys. zł, a na sam koniec za 150 tys. zł kupić prawdziwego złota, następnie za pozostałe 150 tys. zł bawić się w kupno i sprzedaż walut zarabiając na wahaniach kursów fizycznych walut posiadając nad tym pełną kontrolę. Gdy w marcu wydawało się, że kończy się świat, w dół ruszyły nawet ceny złota. Choć spotęgowało to apokaliptyczne nastroje, dla rynkowych wyjadaczy nie było zaskoczeniem. Był to po prostu efekt problemów z płynnością i ucieczki do gotówki – podobne tąpnięcie miało zresztą miejsce podczas kryzysu z lat 2008–2009. Dziś po tym załamaniu nie ma śladu. Po naprostowaniu sytuacji na rynkach i wpompowaniu w gospodarkę gargantuicznych środków wzrosty wróciły. I to z jeszcze większą siłą. – W lipcu złoto podrożało o ponad 10 proc. Oznacza to, że jesteśmy świadkami jednej z najsilniejszych zwyżek w XXI wieku. Dwucyfrowa miesięczna stopa zwrotu poprzedni raz została osiągnięta w lutym 2016 roku. A od początku wieku wyższe miesięczne stopy zwrotu zanotowano jedynie kilka razy – mówi Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz Domu Maklerskiego TMS Brokers. – Obecna moda inwestycyjna na kruszec przekłada się zatem na jeden z najsilniejszych trendów wzrostowych w historii. Nie jest to przy tym trend nowy, kurs złota rośnie od 2018 roku – zaznacza. Wystrzeliwując na początku sierpnia powyżej 2 tys. dolarów za uncję, cena złota przebiła rekord z sierpnia 2011 roku i osiągnęła najwyższy poziom w historii. Paliwem napędzającym takie wzrosty jest popyt na złoto inwestycyjne w formie fizycznej. Fundusze ETF, które w imieniu klientów kupują prawdziwe sztabki, właściwie nieprzerwanie zwiększają swoje zasoby kruszcu. Ich zakupy netto w pierwszej połowie roku wyniosły prawie 735 ton. To więcej niż w jakimkolwiek pełnym roku w historii. ETF-y zgromadziły już ponad 3,3 tys. ton złota, co również jest historycznym rekordem. Bartosz Sawicki zwraca uwagę, że mocno stłumiony pozostaje popyt na złoto fizyczne ze strony tradycyjnie ważnych odbiorców – azjatyckich jubilerów. Import do Chin w czerwcu był o niemal 80 proc. niższy niż rok wcześniej. Jest o tyle ważne, że popyt inwestycyjny jest dużo bardziej zmienny i mniej stabilny w czasie. Przy czym popyt ze strony Azji jest tak naprawdę odłożony w czasie. Przełożone śluby w końcu się przecież odbędą. Motywów inwestycyjnych stojących za rekordowym rajdem cen złota jest kilka, choć wszystkie wiążą się z pandemią. – Ultrałagodna polityka monetarna, będąca odpowiedzią na pandemiczny kryzys gospodarczy, powoduje, że dynamicznie rośnie wartość rynku obligacji o ujemnej dochodowości. Na ich tle złoto staje się atrakcyjną, bezpieczną przystanią. Dla części inwestorów ważnymi argumentami są też niepewność dotycząca perspektyw globalnej gospodarki oraz strach przed drugą falą pandemii – tłumaczy Bartosz Sawicki z TMS Brokers. – Pojawiają się również głosy, że gwałtowny wzrost potrzeb pożyczkowych rządów może w przyszłości prowadzić do kryzysów zadłużeniowych. A ostatnia fala wzrostów cen złota jest nierozerwalnie związana z osłabieniem amerykańskiej waluty. Ponieważ złoto jest wyceniane w dolarze, jego cena jest skorelowana w sposób odwrotnie proporcjonalny do kursu amerykańskiej waluty. Lipiec był najgorszym miesiącem dla dolara od dekady. W najbliższym czasie będzie odrabiał straty, a więc rajd złota powinien wyhamować, jednak nie należy się spodziewać jego końca. Fundamenty pozostaną aktualne. Kamil Cisowski, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego w Domu Maklerskim Xelion, uważa, że argumentów za dalszym kupowaniem złota jest wciąż wiele – zarówno w perspektywie krótko-, jak i długoterminowej. Z drugiej strony warto się na chwilę zatrzymać i spojrzeć w przeszłość. Największa współczesna hossa na rynku złota miała miejsce w latach 1971–1980, po zawieszeniu wymienialności dolara na złoto. W kolejnych latach ceny były nakręcane przez gwałtowny wzrost inflacji, wywołany przez potężny wzrost podaży pieniądza i kryzys naftowy. Tamta hossa skończyła się, gdy podniesione do rekordowych poziomów stopy w USA stłumiły wzrost cen. Realna wartość złota już nigdy nie zbliżyła się do ówczesnych poziomów. Inflacja jest być może najważniejszym czynnikiem determinującym długoterminowo wartość złota. Późniejsze kryzysy miały już raczej deflacyjny charakter. Po uruchomieniu programu luzowania ilościowego w Stanach Zjednoczonych w 2009 roku ponownie przewidywano spiralę inflacyjną, która jednak się nie rozkręciła, więc w 2011 roku na rynku kruszców rozpoczęła się bessa. Cena złota Fot.: – Obecna bezprecedensowa skala programów luzowania ilościowego na świecie będzie miała efekt proinflacyjny i istnieje wiele argumentów za tym, że przełoży się na sferę realną gospodarki znacznie silniej niż poprzednia. Poruszamy się jednak po niezbadanym terytorium – mówi Kamil Cisowski. – W latach 1971 i 2009 też miały miejsce przełomy w historii pieniądza, ale finalnie ich skutki były dalekie od tego, co wyobrażali sobie fanatycy inwestycji w złoto. Nic na rynku nigdy nie jest oczywiste, a przekonanie większości zazwyczaj jest błędne - dodaje. Jego zdaniem ryzykiem jest także sama specyfika kruszców. Długoterminowe trendy potrafią tu być zdecydowanie dłuższe niż na innych rynkach – w szczególności trendy spadkowe. Na rynku akcji nie zdarzają się bessy nawet takie jak ostatnia z lat 2011–2018, nie mówiąc już o dwudziestoletniej, która miała miejsce pod koniec ubiegłego wieku. Z pewną rezerwą do tematu podchodzi też Tomasz Jachowicz, dyrektor inwestycyjny z biura doradztwa i funduszy inwestycyjnych w Citi Handlowy. Bo stara maklerska zasada mówi, że gdy po okresach wzrostów wszyscy robią zakupy, raczej nie będzie to najlepsza inwestycja, a już na pewno trudno w takim przypadku mówić o „okazji”. Natomiast jeśli myślimy o inwestycji długoterminowej, wiele może zależeć od tego, co właściwie oznacza dla nas „długo”. – W ciągu 30 lat akcje i obligacje osiągały lepsze wyniki niż złoto, a w ciągu ostatnich 15 lat to złoto dało zarobić więcej – mówi Jachowicz. – W dłuższej perspektywie stopy zwrotu z rynku akcji, przynajmniej w USA, wydają się przewyższać złoto około trzykrotnie, ale w krótszych horyzontach czasowych kruszec może wygrywać. Potwierdza się to również przy szerszym spojrzeniu na ostatnie 100 lat, gdy rynek akcji dał znacznie lepsze rezultaty niż złoto – dodaje. Decydując się na inwestycję w złoto, możemy wybrać fizyczny kruszec – w formie sztabek czy monet bulionowych – lub instrumenty finansowe. W Polsce jedynym producentem sztabek złota i największym dystrybutorem złota inwestycyjnego jest Mennica Polska. – Wybierając złoto w formie fizycznej, kupujemy konkretny produkt, którym możemy zarządzić wedle własnego uznania, np. upłynnić, kiedy jest to dla nas najbardziej opłacalne. Upłynnienie zasobów będzie łatwiejsze, jeśli zainwestujemy w rozpoznawalne na rynku marki – mówi Marta Bassani-Prusik, dyrektor działu produktów inwestycyjnych w Mennicy Polskiej. – W zależności od sprzedawcy złota, transakcja może być zawarta w punktach stacjonarnych lub przez internet. Niekiedy dostępne są obie opcje, a czasami tylko jedna z nich. W przypadku placówki stacjonarnej możemy dokładnie obejrzeć sztabkę przed zakupem. W internecie zyskujemy dodatkowo możliwość łatwego porównania cen - dodaje. Bassani-Prusik podkreśla, że wartość fizycznego złota nigdy nie spadnie do zera. Inaczej niż ma to miejsce w przypadku inwestycji w opcje czy kontrakty potwierdzone tylko na papierze. Inwestorzy muszą się liczyć np. z ryzykiem upadłości emitenta czy możliwością pieniężnego rozliczenia transakcji, co w razie hiperinflacji jest bardzo niekorzystne. Przykrą niespodzianką może być też to, co w statutach niektórych ETF-ów zapisuje się „drobnym druczkiem”. Te argumenty na pewno trafią do prepersów, którzy obawiają się wojny, katastrofy nuklearnej czy całkowitego załamania systemu finansowego. W przypadku inwestycji bezterminowej maleje znaczenie takich kosztów jak – zwykle wysoki – spread pomiędzy cenami skupu a sprzedaży, marże narzucane przez dealerów czy opłaty za skrytkę bankową. Inaczej wygląda to w przypadku osób, dla których kruszec to po prostu dywersyfikacja portfela. Zakup funduszu czy innego instrumentu finansowego jest nie tylko znacznie tańszy, ale i wygodniejszy, a do tego charakteryzuje się większą płynnością. Fundusze umożliwiają inwestowanie w złoto na trzy sposoby. Pierwszym z nich jest nabywanie ETF-ów. Chodzi tu tak naprawdę o zakup i możliwie tanie przechowywanie złota fizycznego o wartości odpowiadającej łącznej wartości aktywów. W tym przypadku za instrumentami kryje się rzeczywisty zapas kruszcu. Drugi sposób – nieco tańszy i oferujący nieco większą płynność – to zakup kontraktów futures na złoto. Mogą one być rozliczane zarówno z opcją fizycznej dostawy, jak i bez niej. – Osoby, które nie wyobrażają sobie inwestycji, za którą nie idzie odpowiednia liczba sztabek, powinny się upewnić, jakie kontrakty są przedmiotem inwestycji funduszu. Należy również pamiętać, że w wyjątkowych sytuacjach, jak np. w szczycie marcowej paniki, ceny terminowe złota mogą się charakteryzować pewnymi anomaliami. Wówczas widzieliśmy chwilowy nieproporcjonalny wzrost wartości kontraktów o najbliższych terminach dostawy na rynku amerykańskim – tłumaczy Kamil Cisowski z DM Xelion. Trzeci sposób, najbardziej ryzykowny, to zakup akcji spółek wydobywających złoto. Zyski tych spółek, a w konsekwencji wartość ich akcji, spadają i rosną silniej niż cena złota. „Reguła kciuka” mówi, że stopa zwrotu z takiego funduszu będzie około 1,8 razy większa niż zmiana ceny kruszcu, ale nie jest to żadna sztywna zasada, szczególnie w przypadku bardzo gwałtownych zmian wartości kruszców. – Wybór funduszu powinien być uzależniony od specyficznych potrzeb. Niektórym zależy, aby stopa zwrotu była jak najbliższa zmianie wartości złota, inni mogą uznać za atrakcyjne, że przy zaangażowaniu mniejszej części portfela, poprzez spółki wydobywcze, można uzyskać podobny profil wypłaty – mówi Cisowski. Od marcowego dna do końca lipca cena złota skoczyła o ok. 35 proc. W tym samym czasie grupujący spółki wydobywające kruszec indeks NYSE Arca Gold Miners wzrósł aż o 130 proc. Nie można jednak zapominać, że potencjalnych „min” w przypadku inwestycji w kurs akcji spółek wydobywających złoto jest naprawdę wiele – to choćby strajk, zawalenie się stropu w kopalni czy problemy z płynnością finansową. W takiej sytuacji nawet na wzrostowym rynku złota możemy stracić duże pieniądze. Na ostateczny wynik inwestycji w złoto ma więc wpływ wiele czynników, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, gdy podejmujemy decyzję o wejściu na rynek kruszców. I nie chodzi tu tylko o wydarzenia rzadkie, jak choćby właśnie strajk, ale nawet najzwyklejsze wahnięcia kursów. – Kupując złoto inwestycyjne, często stajemy się mimowolnie spekulantami walutowymi. W końcu kurs kruszcu wyrażany jest na świecie w dolarze, więc im słabszy dolar, tym więcej złota możemy nabyć w przeliczeniu na lokalne waluty – tłumaczy Tomasz Jachowicz z Citi. I podsumowuje: – Lokata majątku w złocie nie przynosi dywidend lub procentu odsetek, a w końcowym rozrachunku zysku lub straty z inwestycji musimy uwzględnić stopę inflacji i kurs USD/PLN. Po tych wyliczeniach może się okazać, że „bezpieczna przystań” wcale nie była bezpieczna… W czasach, gdy inflacja osiąga coraz wyższy poziom, przed osobami chcącymi dobrze zainwestować swe pieniądze stają nowe wyzwania. Tradycyjne lokaty w większości przypadków nie są w stanie zabezpieczyć naszych środków finansowych przed inflacją w skuteczny sposób. Szukamy zatem innych form inwestowania. Jakich? Przede wszystkim skutecznych. Najgorszym sposobem oszczędzania jest odkładanie nadwyżek finansowych w przysłowiowej skarpecie. Niezainwestowane środki finansowe szybko tracą swą wartość, bo nic nie chroni ich przed inflacją. Ci, którzy decydują się na założenie lokaty, również mogą się rozczarować. W ostatnim czasie tylko jedna czwarta z dostępnych na rynku lokat obroniła zainwestowane pieniądze przed inflacją. W jaki sposób zatem inwestować? Dobrym rozwiązaniem jest złoto, które od dawna ma opinię najlepszego środka inwestowania pieniędzy. Złote sztabki i złote monety bulionowe chronią inwestorów przed spadkiem wartości pieniądza. Inwestując w sztabki złota i złote monety można zabezpieczyć się przed spadkiem wartości pieniądza oraz zarobić. Cena złota wyrażona w dolarach od 10 lat jest w trendzie wzrostowym. Jeszcze lepsze wyniki notuje cena złota wyrażona w polskiej walucie. Tutaj z trendem wzrostowym mamy do czynienia nieustannie od 1984 roku. Przez 28 lat cena złota wyrażona w walucie rosła średniorocznie o 20 procent. Taki wynik pozwolił polskim inwestorom lokującym w złoto pobić inflację z dużą nawiązką. Doskonałym zobrazowaniem tego faktu może być przedstawienie ceny złotej monety bulionowej jedno uncjowej. W 1984 roku cena złotej monety jedno uncjowej wynosiła 50 zł. Dzisiaj natomiast złota moneta jedno uncjowa jest wyceniana na 5500 zł. Podobnie wygląda sytuacja ze złotymi sztabkami, których cena przez zaledwie ostatnie 4 lata wzrosła o 150%. Złoto inwestycyjne dla polskich inwestorów jest bardzo atrakcyjne ze względu na uwzględnianie w wycenie złota wyrażonego w złotówkach, notowań pary walutowej USDPLN. Najczęściej jest tak, że gdy złoto na światowych giełdach spada to dolar się umacnia, również do polskiej złotówki. Cały sekret złota wycenianego w złotówkach tkwi w tym, że złotówka osłabia się mocniej niż tanieje złoto. Efektem tego jest stabilne zachowanie się ceny złota wyrażonego w złotówce. Poza stabilnością zachowania się ceny złota wycenianego w polskiej walucie złoto porusza się również w bardzo wyraźnych trendach wzrostowych. Bardzo rzadko na rynku złota wycenianego w PLN zdarzają się mocne spadki. Zazwyczaj zamiast mocnych spadków, mamy do czynienia z ceną złota, która stoi w miejscu, czyli porusza się w trendzie bocznym. Powoduje to, że sztabki złota oraz złote monety bulionowe są bardzo chętnie kupowane przez osoby widzące potencjał w rynku złota inwestycyjnego. Jest duże prawdopodobieństwo, że tendencja wzrostowa złota się utrzyma, a inwestorzy lokujący swój kapitał w sztabki złota i złote monety bulionowe będą mogli z powodzeniem zabezpieczać swój portfel inwestycyjny przed inflacją. Jest również duża szansa na to, że Ci, którzy mają żyłkę spekulanta i udaje im się z powodzeniem wykorzystywać chwilowe przesilenia na rynku złota i srebra będą mogli zaksięgować duże zyski odpowiednio sprzedając lub kupując sztabki złota oraz złote monety bulionowe. Jeśli nie złote sztabki i złote monety bulionowe, to co? Dla niektórych skutecznym sposobem na walkę z inflacją jest kupno obcych walut. Chętnie inwestujemy w dolary oraz w euro. Innym atrakcyjnym sposobem na oszczędzanie jest inwestycja w tak zwane produkty strukturyzowane. W ich przypadku część kapitału zostaje zainwestowana na przykład w surowce, a szczególnie złoto i srebro. Dzięki temu można się zabezpieczyć przed inflacją, a przy odrobinie szczęścia ? osiągnąć spore zyski. Obligacje Skarbu Państwa Doradcy inwestycyjni polecają również inwestowanie w obligacje Skarbu Państwa. Są one indeksowane o wskaźnik inflacji podawany przez GUS. Oferta Ministerstwa Finansów skierowana jest nie tylko do tych, którzy mają spore fundusze do zainwestowania. Ci mniej zamożni również mogą znaleźć dla siebie ciekawe możliwości inwestowania w obligacje. Wśród szczególnie polecanych przez maklerów strategii oszczędzania znajdują się w pierwszej kolejności trzyletnie obligacje o zmiennym oprocentowaniu, a także obligacje czteroletnie, które są indeksowane wskaźnikiem inflacji. Akcje Ochroną przed szalejącą inflacją mogą okazać się również akcje spółek notowane na giełdzie papierów wartościowych. Inwestowanie w takie akcje jest jednak dość ryzykowne w sytuacji, gdy rynek jest niepewny i zmienny. Istnieje spora szansa na zysk, lecz uwzględnić należy również realne ryzyko straty zainwestowanego kapitału. Zdaniem maklerów z tą formą inwestycji warto poczekać do czasu, gdy sytuacja na rynku finansowym nieco się ustabilizuje. Obligacje korporacyjne Popularnością wśród inwestorów cieszą się także obligacje korporacyjne. Ich oprocentowanie może być stałe lub też ustalone na podstawie stawki WIBOR. Takie obligacje mogą oferować inwestorom nawet do kilkunastu procent zysku w skali jednego roku. Ważne jest jednak, aby decydując się na taką formę inwestowania swego kapitału wybrać możliwie jak najbardziej wiarygodną spółkę. Fundusze pieniężne W walce z coraz większą inflacją wykorzystać możemy również takie metody oszczędzania, jak inwestowanie w fundusze pieniężne. Jednak w ostatnim czasie ich wyniki są równe z inflacją, więc realnie nic nie zarabiamy. Poza tym zarządzający tymi funduszami, często aby podrasować swoje wyniki uzupełniają portfel inwestycyjny o obligacje korporacyjne. Jeżeli dana firma zbankrutuje, a obligacje tej firmy stanowią np: 2% udziału w portfelu funduszu, to fundusz robi odpis na całą wartość inwestycji i w tym przypadku jednostki uczestnictwa takiego funduszu straciłyby jednego dnia aż 2% swojej wartości. Dlatego fundusze te przeznaczone są głównie dla osób lokujących swój kapitał krótkoterminowo w obrębie parasola funduszu, gdy planują w najbliższym czasie kupić np: fundusz złota lub fundusz akcyjny. Podobny temat poruszyliśmy w: Monety Bulionowe czyli Monety Inwestycyjne – genialność w prostocie Srebrne Monety – najbardziej wartościowe amerykańskie monety Skala rzadkości monet według Czapskiego Dziwna historia najdroższej złotej monety świata CertiCard zwane też CertiPack, czyli Złoto Certyfikowane w Mennicy Niesortowane sztabki złota i sortowane sztabki Im wyższe cena złota, tym więcej fałszerzy. Inwestorze pilnuj się! Ocena stanu zachowania monet, czyli Grading monet Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Piotr Kowalski Tel: +48 71 300 13 80 Fax: +48 71 300 13 80 e-mail: biuro# zamiast # wpisz @ Goldco Piotr Kowalski ul. Kamienna 135 50-545 Wrocław

w czasie inflacji cena złota wzrosła o 100